„Fighter”, Paulina Świst

dnia

Jeśli ktoś zorganizowałby konkurs na najbardziej cięty język w powieściach, to Paulina Świst na pewno byłaby na podium. To właśnie dla tych dialogów chce się czytać jej książki. A ta? Przemknęło mi przez myśl, że Autorka chciała w końcu uchylić rąbka tajemnicy i w subtelny sposób odkryć kilka kart o sobie. Czy Pola Werner z charakteru i czynów to skóra zdjęcia z Autorki? Kto wie… W końcu już główna bohaterka okazuje się ukrywać swoją prawdziwą tożsamość pod pseudonimem.

„Fighter” to książka, którą czyta się z zapartym tchem. Właśnie dla takich powieści chce się zarwać noc i iść do pracy z podkrążonymi oczami. I myślę, że to jest najlepsza recenzja, jaką Autor może kiedykolwiek usłyszeć.

Tym razem Autorka zabiera nas do „kuchni”! To właśnie od tej roboczej strony życia Pisarza rozpoczynamy nową serię. Co prawda Paulina Świst nie gotuje, więc nie ma co liczyć na nowe przepisy, które moglibyśmy w domu wykorzystać. Ale nie wymagajmy od niej bycia Magdą Gessler. Wystarczy, że i tak ma w ręku co najmniej dwa zawody, którym musi się poświęcać.

Pola Werner podczas zbierania materiałów do nowej książki, natrafia na informacje dotyczące firmy VeroMax. A zaraz później zaczyna dostawać pogróżki. I tu wkracza on, Patryk. Z jednej strony facet lubi być zamykany w klatce, by się trochę ponaparzać. A z drugiej… Ma firmę ochroniarską. Nie da się ukryć, że paradoksy są zaskakujące i ciekawe!

Czy Patrykowi uda się okiełznać rezolutną i lubiącą pakować się w kłopoty, Polę? A czy Pola vs. Ksenia rozkruszy skałę, jaką okazuje się być nasz zawodnik MMA? Jak zakończy się sprawa z VeroMaxem? I dlaczego ta książka znowu była taka krótka?

1651608005103-1

Na te (może nie na wszystkie) pytania znajdziecie odpowiedź w książce. Na inne Paulina Świst odpowiadała kiedyś na Instagramie i z tego co czytałam, nie ma szans na grube tomidła jej powieści. No chyba że Wydawnictwo celowo poszerzy czcionkę… Ale wiadomo… Nikt nie lubi być oszukiwany. (Haha! ;) )

„- Jak się czujesz?
– Chujowo, ale stabilnie. – O dziwo nie skłamałam.”

„Fighter” to kolejna powieść, która pozostawia niedosyt. Bo kiedy czyta się książki Pauliny Świst, to po prostu chciałoby się więcej i więcej. Styl pisania, niepodrabialne dialogi, to tempo, które towarzyszy nam przy każdej stronie – to coś, co lubię i podziwiam u Autorki. Każda z tych książek, które miałam okazję czytać, pokazuje, że Paulina Świst na co dzień jest właśnie taką kobietą-petardą. Może w każdej chwili zapłonąć i wybuchnąć. Widać to chociażby po dialogach, w których wyczuwa się dużo emocji. Myślę, że niejednemu klientowi w Kancelarii nieraz pokazała, gdzie raki zimują. Tylko Ona za jednym zamachem potrafi bawić i rozkładać na łopatki.

I tą książką również mnie znokautowała.

Jeden egzemplarz książki możecie wygrać u mnie w konkursie przy okazji wyzwania #czytamprzez365dni, do którego Was mocno zachęcam.

Książki otrzymałam przy współpracy z firmą Sofario. Za co jeszcze raz dziękuję.

sofario

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s