Majorka na końcu świata, Anna Klara Majewska

dnia

Tu muszę przyznać z bólem serca, że nie zwróciłam uwagi, że jest to czwarty tom, a nie osobna powieść… I kiedy zaczęłam czytać „Majorkę na końcu świata” za bardzo nie mogłam się połapać kto z kim jest, i dlaczego. I pod tym względem na pewno jestem bardzo stratna, bo nie wiem nic o bohaterce i jako bloger, oceniam jej postać tylko przez pryzmat „tu i teraz”.

Kim jest główna bohaterka?
To dojrzała kobieta, która akurat w tej części książki, wykazuje się nieodpowiedzialnością. Odgrywa się na swoim mężu, który ją zdradził. Oczywiście ma do tego prawo. Ale ja kieruję się w życiu ideą, że skoro źle mi w związku, to się rozstajemy i każdy idzie swoją drogą, a nie… Tkwię w małżeństwie i pokazuję, jaka to ja nie jestem. Bohaterka pokazała się z jak najgorszej strony. Egoistka, zapatrzona w siebie, mająca za nic ludzi, którzy ją otaczają. To kobieta, która widzi drzazgi w oczach innych, a swojej belki nie dostrzega.

Fabuła w ogóle mnie nie wciągnęła. Jakoś nie potrafiłam się wczuć w ciało 50-letniej Magdy. Miałam wrażenie, że ta historia toczy się jakby gdzieś obok. Że emocje, które powinna wywoływać we mnie, jakoś mnie ominęły. Biorąc tę książkę do recenzji spodziewałam się, że bohaterka będzie podróżniczką. W końcu „Majorka na końcu świata” zobowiązuje. A tu jakby brakowało mi tych podróży. Japonia i Majorka to jednak takie dość znane zakątki świata, a i w książce Autorka raczej mówi o tych podróżach jakoś tak mało ciekawie. Dosłownie mówiąc: Autorka nie sprzedała mi żadnego biletu ani na Majorkę, ani do Japonii. Miałam wrażenie, że Autorka skupiła się bardziej na pokazaniu, że 50-letnie kobiety też są atrakcyjne i też mogą zdradzać mężów. Że nawet w tym wieku można przez życie iść lekko.

Ja mam prawie 30 lat i jakoś ciągle z tyłu głowy mam, że długo pracowałam na swoje „tu i teraz”. I dla mnie bardzo ważne jest to moje „tu i teraz”. Wiadomo, jak w każdym życiu, są kryzysy, ale kiedy buduje się dom, trzeba iść na kompromisy. Nie można siebie stawiać wiecznie na pierwszym miejscu. No i oczywiście temat zdrady… Dla mnie jest to niedopuszczalne. Po prostu. Bez tłumaczenia.

W książce pojawia się również przyjaciółka bohaterki, która jest Czeszką. I mimo że mieszkam blisko Czech, a nawet w pracy jestem zmuszona z Czechami się zadawać, to czasem nie mogłam zrozumieć, co Autorka miała na myśli. Zabieg wprowadzania innego języka, ( jakby nie patrzeć innej kultury) i Czytelnik jest zmuszony do domyślania się, o co chodzi… Jednak nie tego się spodziewałam po tej książce.

Majorka na końcu świata” miała mnie przenieś w wakacyjny nastrój. A ja naprawdę miałam problem, by przebrnąć przez książkę. Dla mnie Magda, główna bohaterka, to typ takiej teściowej-wariatki, która nie wie, czego chce od życia. Która zamiast porozmawiać z mężem, to zaczyna go zdradzać. Która do życia podchodzi lekką ręką. Nawet podróż do Tokio nie zbudziła we mnie zainteresowania.
Uważam, że każdy jest kowalem własnego losu. Zdarza się, że przypadkiem spotykamy na swojej drodze mężczyznę, który… Jest pociągający. Ale czy jest to dostateczny powód, by zdradzić?

Mówi się, że

„klucz, który otwiera wszystkie zamki, to genialny klucz. Ale gdy zamek można otworzyć każdym kluczem, to ten zamek z pewnością jest do kitu”.

 

Majorka na końcu świata
kategoria: literatura obyczajowa, romans
liczba stron: 272
cena okładkowa: 39,90 zł
wydawnictwo: Burda
ocena: 4/10 

Książka została przekazana przez Wydawnictwo Burda Książki, za co jeszcze raz dziękuję.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s