„Chcę dla ciebie jak najlepiej”, Jakub Bączykowski

dnia

Czasem granica między troską a kontrolą jest cienka jak nić. Szczególnie wtedy, gdy w grę wchodzi rodzicielska miłość – najczystsza, ale i najtrudniejsza z emocji. Rodzice często chcą „jak najlepiej”. Ale co to znaczy najlepiej? I czyje „najlepiej” liczy się bardziej – dziecka czy rodzica?

W imię bezpieczeństwa czasem odbieramy dzieciom przestrzeń. W imię miłości zapominamy o ich autonomii. A za słowami „robię to dla ciebie” potrafi kryć się lęk przed samotnością, pustką, stratą. Bo tak, rodzice też się boją. Boją się, że nie będą już potrzebni.

Do tego dochodzi presja. Społeczeństwo ma całą listę oczekiwań wobec matek i ojców – jak mają wychowywać, czuć, funkcjonować. Każdy krok poza schemat często kończy się krytyką. A przecież nie ma jednego właściwego modelu rodzicielstwa. Są za to relacje, które trzeba budować świadomie. Z miłością, ale i z odwagą do puszczenia dziecka wolno, gdy przyjdzie czas.

Los Łucji – bohaterki książki „Chcę dla ciebie jak najlepiej” – kształtowany jest przez społeczne oczekiwania i presję otoczenia. W rzeczywistości, w której dorasta, młoda kobieta z prowincji decydująca się na samotne macierzyństwo często spotyka się z niezrozumieniem i wykluczeniem. Gdy Łucja zachodzi w ciążę i postanawia urodzić dziecko, jej życie całkowicie się odmienia – porzuca marzenia o karierze muzycznej, opuszcza rodzinną wieś i przeprowadza się do Poznania. Wszystko po to, by zapewnić swojemu synowi lepszy start i bezpieczniejszą przyszłość.

W rzeczywistości to, co początkowo wydaje się być heroicznym wyrazem miłości, stopniowo przybiera coraz bardziej niepokojące oblicza. Łucja nie tylko próbuje zastąpić dziecku ojca – całkowicie podporządkowuje swoje życie synowi. Maks staje się dla niej całym światem. Zamiast otworzyć się na nowe możliwości, Łucja zatrzymuje się w miejscu, przyjmując rolę matki-męczennicy, matki-ofiary… Przynajmniej ja właśnie tak to odebrałam. Czasami miałam ochotę wejść do książki i wstrząsnąć bohaterką.

Autor pokazuje, jak cienka bywa granica między troską a manipulacją, między opieką a kontrolą. Łucja boi się samotności. Zresztą… Kto z nas się jej nie boi? I właśnie ten strach sprawia, że więź z Maksem przestaje być zdrowa. Zamiast dawać dziecku skrzydła, zaczyna je podcinać – z obawy, że gdy nauczy się latać, zostawi ją samą. Ta emocjonalna zależność, choć ubrana w najpiękniejsze słowa „chcę dla ciebie jak najlepiej”, staje się duszącą siecią.

Czy można kochać zbyt mocno? Czy miłość, nawet ta najszczersza, może stać się ograniczeniem? Czy troska – choć płynąca z najlepszych intencji – bywa formą kontroli? Jakub Bączykowski – autor w książce „Chcę dla ciebie jak najlepiej” nie udziela prostych odpowiedzi, lecz stawia pytania, których często nie mamy odwagi zadać. W swojej najnowszej powieści podejmuje temat rodzicielskiej miłości balansującej na granicy poświęcenia i emocjonalnego uzależnienia. Z wrażliwością odsłania złożone mechanizmy relacji, pokazując, jak łatwo w imię dobra drugiego człowieka zatracić siebie – i jak trudno dostrzec moment, w którym troska zaczyna zamykać nas w klatce.

Książkę Wam serdecznie polecam.

Książka została przekazana dzięki uprzejmości Autora, Jakuba Bączykowskiego, za co dziękuję.

A jeśli podobała Wam się recenzja, to… Napijmy się wspólnie kawki!

buycoffeeto-btn-primary

image_123650291 (1)

Dodaj komentarz